Blog > Komentarze do wpisu

Zla matka nie pierze ekologicznie

Przypominam, że nie jestem przeciętną złą matką. Jestem matką bardzo złą. Krzyczę na swoje starsze dziecko a młodsze regularnie zalewam potokiem kortyzolu. Używałam i zamierzam używać jednorazowych pieluch, szczepiłam i będę szczepić nie zważając, że stawiam swoje dziecko na "linii strzału", jak to okreśłiła jedna z anty-szczepionkowych matek dających świadectwo na stronie ekorodzice.pl. Narażę je na autyzm, ADHD i porażenie mózgowe. W dodatku nie uzywam ekologicznych kosmetyków i nie piorę w ekologicznym proszku.

Shame on me.

A przecież tak łatwo można samodzielnie wyprodukować ekologiczny proszek. Jak radzi autor bloga sodaoczyszczona.bogspot.com - w razie gdy zabraknie Ci proszku a NATYCHMIAST, podkreślam wężykiem, NATYCHMIAST musisz zrobić pranie, weź po prostu:

- kostę naturalnego mydła, najlepiej kastylijskiego lub marsylskiego (mam, mam oczywiście, cały zapas mam pod zlewem na wypadek gdybym nie mogła spać i postanowiła produkować proszek ekologiczny, w końcu naturalne mydło kastylijskie można kupic na każdym rogu)

- szklankę sody oczyszczonej (oczywiście także posiadam, kupuję na allegro na kilogramy, tudzież w sklepiku po 20 torebek na raz, nawet pani kasjerka zapytała mnie czy będę tym truć wszystkie koty z okolicy)

- szklankę boraksu (także jest to artykuł podręczny w mojej kuchni, na wypadek gdyby zupa była za słona, to mogę się z miejsca otruć i tym samym uniknąć losu pani z tego strasznego billboardu)

Teraz wystarczy tylko zetrzeć mydło na tarce i pomieszać z białym proszkiem i VOILA, można NATYCHMIAST robić pranie. Przedtem tylko wyjaśniamy krótko i dobitnie panom z jednostki antyterrorystycznej, że to produkcja ekologiczna a nie laboratorium amfy.

Zła matka kiedyś dała sie nabrać na ekologiczne orzechy do prania. Przez trzy miesiące trwała w błogostanie, poczuciu troski o dobro planety i przekonaniu o własnej oszczędności. Po kwartale, kiedy już wszystkie ubrania w domu miały szarobury kolor (bardzo ekologiczny zresztą), korporacyjny mąż zażądał dopierania kołnierzyków i mankietów koszul ręcznie a zła matka doszła do wniosku, że woli gładką skórę na swoich rękach niż dobro planety. Część zszarzałej białej bielizny koszmarnie zła matka bardzo złej matki bardzo ekologicznie wygotowała w garnku z odplamiaczem. Resztą zasiliłyśmy kosz PCK.

Teraz przerzuciłam się na płyn do prania "Biały jeleń". W kooperacji z odplamiaczem jest całkiem skuteczny a ta swojska nazwa gasi nieco kaca moralnego, który pozostał po przygodzie z orzechami.

W ogóle zła matka poogladała sobie dwukrotnie tego nieszczęsnego potomka na USG i trochę się nim bardziej przejęła niż na początku.

Ale jutro będzie piatek 13, więc na wszelki wypadek nie przywyczajam się do swojego dobrego humoru. Na pewno wydarzy sie coś nieprzyjemnego.

A poza tym odkąd jestem w ciąży czarny kot przebiegł mi drogę dwa razy. Za drugim razem starsze dziecko wołało jeszcze za nim kici kici. Wyrodny bachor.

czwartek, 12 maja 2011, very_bad_mother

Polecane wpisy

Komentarze
2011/05/31 02:39:58
Ha, ha , świetny tekst. Mydlo kastylijskie do kupiena na kazdym rogu mnie rozwaliło ;)
-
2011/06/14 07:47:38
:) cymes
-
2012/03/19 15:21:12
no tekst jest mega:P ja tam mam ekologiczną pralkę i to wystarczy www.euro.com.pl/pralki/candy-goy-1050-d.bhtml :P
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin