Blog > Komentarze do wpisu

Zagadka

Nasz związek z KM jest idyllicznie piękny pod warunkiem, że:

- dzieci są zdrowe

- dzieci nie płaczą

- dzieci nie chodzą w nocy po domu

- Zła akurat nie sprząta (patrz poprzedni wpis)

- KM nie jest w konflikcie z szefem

- nie jest to okres rozliczania podatków

O dziwo zdarza się, że kilka powyższych okoliczności zachodzi jednocześnie (wszystkie razem to chyba nigdy). Żeby zatem uniknąć karczemnych awantur zakończonych groźbami wystosowania odpowiednich dokumentów do wydziału rodzinnego sądu okręgowego staramy się bardzo by przynajmniej dzieci nie szkodziły nam w byciu udanym małżenstwem.

Dzieci jednakowoż nie chcą współpracować.

Czy ktoś wie może, dlaczego syn nasz, podczas weekendowej podróży będący dzieckiem IDEALNYM (to trzeba napisać dużymi literami, bo on przez trzy doby nawet nie miauknął) w domu od godziny 17.00 do 23.00 rozpaczliwie ryczy?

Co miał w sobie hotelowy pokój, że pozwalał spać w nocy po 4-5 godzin? Czy to hałas i piski na basenie działały na niego tak kojąco podczas dziennych drzemek? Czy karmienie co 3 godziny zamiast na żądanie tak dobrze regulowało mu system trawienny? Czy ma tak głęboko w tyłeczku rodzicielstwo bliskości, że kiedy matka hulająca w bąbelkach spa i na saunie odpuściła mu nieustanne lulanie to poczuł się wolny i zrelaksowany?

A może on po prostu lubi podróże i siedzenie w domu go irytuje? Czy też denerwujemy go sami naszym zdenerwowaniem, że płacze? Czy może zgodnie z zaleceniami doktora Spocka należy go raz dziennie przewieźć z 1,5 godziny samochodem?

Gubię się w domysłach. Samotnie, gdyż z Korporacyjnym chwilowo nie rozmawiamy. Sytuacja nie spełnia warunków brzegowych.

Please help.

środa, 25 stycznia 2012, very_bad_mother

Polecane wpisy

Komentarze
2012/01/25 14:44:30
Mały zwyczajnie lubi luksusy :) Ja też lepiej sypiam w hotelu, jak wiem, że mam basen pod nosem, obsługę ze śniadaniem i w ogóle.
P.S. Młoda karmiona co 3h nie istniała dla świata przez pierwsze 3 miechy życia. Peace&love, sielanka. Może to (jeden z) sekretów.
-
2012/01/25 15:05:28
A nie darła się o częstsze żarcie? Bo on się tak jakby domaga, co 2 godziny czasem częściej. Ale dziś twardo biorę na przetrzymanie. Dopóki ja nie czuję, że pora, nie ma michy.
-
2012/01/25 15:24:59
Najpierw jadła co dwie, potem co trzy, jak już chcesz szczegółowo ;)
Pielucha, papu, spać, pielucha, papu, spać, z zegarkiem w ręku. Cisza i spokój :)
-
2012/01/25 15:40:04
a może w domu coś młodemu nie pasuje?
-
2012/01/25 16:38:18
za gorąco mu. W hotelach oszczędzają i nie hajcują za mocno. Może to?? A może to genialne dziecko i domaga się stymulacji mózgu przez nieustanne zmiany otoczenia? Pierwsza wersja poprawi Wasz budżet, druga zrujnuje. Sama nie wiem:):)
-
2012/01/25 17:28:50
@czerwonyberberys - no właśnie w tym hotelu było bardzo ciepło a w chacie mamy przepisowe 20-21 bo jedziemy na własnym piecu. Może jest tak, że obce zapachy i dźwięki go przerażają i zamyka się w sobie śpiąc? Albo lubi wysoką wilgotność powietrza, na basenie spał jak suseł. Jak zacznę nawilzac to mi grzyb urośnie jak nic...
-
2012/01/25 23:03:40
Ja namiętnie używałam nawilżacza powietrza u Małej w pokoju zeszłej zimy, a poza tym te 3-godzinne przerwy w karmieniu w ciągu dnia- u nas sama tak sobie uregulowała, ja się zorientowałam po czasie i była taka sama sekwencja jak pisze veni23. I tak fajnie, że dał się wySPAć chociaż w chill-outowy weekend.
-
2012/01/26 08:47:59
hmm pewnie nie pomogę, ale u nas było dokładnie tak samo - w domu pobudki marudzenie itd. w hotelu, u dziadków, gdziekolwiek tylko nie w domu noce przespane... i też się zastanawiam wtf
-
2012/01/27 09:04:04
Z mojego krótkiego - bo dwumiesięcznego - doświadczenia bycia rodzicem mogę powiedzieć, że nic tak dobrze na sen córy nie działa jak podróż samochodem. Wystarczy zamknąć drzwi auta i już kima. Choćby nie wiadomo jak była bardzo "nie senna" wcześniej, to lekiem na bezsenność jest samochód.
Tyle tylko, że bez sensu jest jeździć do samego spania skoro w chwilę po zaparkowaniu oczy jak 5 zł się robią... I to na wiele godzin :)
-
2012/01/28 11:32:28
@ veni i apiz - ta idealna sekwencja u nas nie zadziała. Potomek jest interaktywny - ma 2-3 dłuższe przerwy w ciągu dnia, kiedy nawiązuje relacje interpersonalne z rodziną. Jak się urodził naszykowałam wózek i łóżeczko. Już po 2 tygodniach ściągałam ze strychu leżaczek a po 3 tygodniach zabawki, od połowy stycznia jest też w użyciu mata interaktywna. Tyle mojego, że młody potrafi być całkiem zajęty tym całym ustrojstwem.
@morys77 - zaczęłam rozwiązywanie problemu od zadania pytania wujkowi Gugielowi - "dlaczego niemowlęta placzą wieczorem". Dowiedziałam się, że teoria o kolce jest już przeżytkiem, niemowlaki ryczą głównie po to, żeby spożytkować energię niewykorzystaną w ciągu dnia. Czyli musza poryczeć i już. Ponadto wieczorem ze zmęczenia trudniej im się wyciszyć.
Wdrożyliśmy zatem plan usypiania wieczornego. Zawijamy delikwenta ciasno w kocyk, uniemożliwiając mu wymachiwanie kończynami. Zapodajemy zgubny i demoralizujący smoczek i rozpuszczamy skandalicznie kołysząc w ramionach z towarzyszeniem fałszujących wokalizacji.
To działa jak na razie.
Maly zasypia lub wycisza się na tyle, by po krótkiej konwersacji z czerwoną rybką nad łóżeczkiem ululać się samemu.
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin