Blog > Komentarze do wpisu

8-latki za małe na spowiedź

Pracuję Ci ja jak mróweczka (głównie nad zlecaniem remontów na oferii) a tu patrzę a na gazeta.pl takie cudo. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11685440,_TP___Najpierw_komunia__potem_spowiedz__Traumatyczne.html

Rany, serio? Ale tak serio serio?

A może przyszłoby Wam do łba pobożni ojcowie, że indoktrynacja od 4 roku życia w przedszkolu to za wcześnie? Że siostrzyczka opowiadająca 5 -latkom o piekle, do którego zostaną zesłane za kradzież cukierka (w tej dziedzinie Jedynka jest recydywistką) to przesada? Że to kaleczy dzieciom psychikę? A temat "męczennicy" w pierwszej klasie? Sw. Sebastian nadziany jak jeż strzałami i jakaś tam inna mizoginka upieczona na ruszcie? A nawet w epatującej krwią telewizji mają specjalne oznaczenia i jednak rzeźnię puszczają trochę poźniej niż o 15.00.

Jako średnio zaangażowani katolicy jesteśmy naprawdę w trudnej sytuacji.

Ja osobiście byłam przeciwna posłaniu naszego dziecka do komunii.

Coraz mniej wierzący korporacyjny (Pan Bóg go zawiódł - ile razy poszedł do kościoła to następnego dnia miał przerypane, pech za pechem, a że na Hioba toon nie wygląda więc się trochę obraził na Wszechmogącego) zdecydował, że komunia będzie, coby nie stygmatyzować dzieciaka.

No i od tygodnia robimy ten cholerny rachunek sumienia. Jedynka jako trudne dziecko, bez przerwy sztorcowane przez złych rodziców doskonale wie jakie przewinienia musi zeznać. Zatem uzywa rozumu. Mieści się w kategorii.

Co nie umniejsza jej stresu.

I mojego też. Przecież ja tez się będę musiała przed tym wydarzeniem wyspowiadać.

Ciekawa jestem co powie duchowa władza na moje grzechy.

O ile zdecyduję się je szczerze wyznać, gdyż raczej skłaniam się ku wykonaniu rzetelnej spowiedzi we własnym sumieniu, które nie tylko gryzie ale szarpie mnie dotkliwie za każdym razem kiedy popełnię wykroczenie przeciwko własnym zasadom. Tym samym pokutę odbywam dzięki samoudręczeniu zanim nawet zdążę pomyśleć, że mogłabym powierzyć swoje grzechy mrokom konfesjonału. Co więcej, sama sobie nie odpuszczam tak łatwo. Żeby tam 10 zdrowasiek i po problemie? O nie. Moje prywatne piekiełko smaży o wiele dłużej.

Może dlatego nie mam potrzeby spowiedzi.

Tym bardziej, że niestety definicje nam się z władzą kościelna trochę rozjeżdżają. Dla mnie leżenie w ogródku zamiast wdychania kadzidła w niedzielę nie bardzo jest grzechem. Za to przylanie córce jest grzechem ciężkim w moim mniemaniu a to z kolei kościół uważa za słuszną metodę wychowawczą.

Chyba wreszcie przyjdzie pora szczerze zmierzyć się z tym dysonansem i podjąć odważną decyzję o zmianie wyznania, apostazji lub większym zaangażowaniu.

Ale to może po komunii Małego.

Żeby dziecka nie stygmatyzować.

środa, 09 maja 2012, very_bad_mother

Polecane wpisy

Komentarze
2012/05/09 10:56:43
Moi chłopcy najbardziej nie lubieli rozmówek, tak że nie musiałam uciekać się do kar cielesnych. Wcześniej wystarczyły klapsy, jeśli nie reagowali na nie wolno. Lekki klaps i brzdąc raptem rozumie, że np nie wolno wkładać druta od kół autka do kontaktu. Szybko je zabezpieczyłam;)
-
2012/05/09 11:10:30
Stygmatyzowanie dziecka... niestety.
Marzy mi się taki model jak u naszych południowych sąsiadów Czechów: tam ok. 1/3 społeczeństwa nie jest ochrzczona. Znaczy to ni mniej ni więcej, że stygmatyzacja tam nie wsytępuje nawet w odniesieniu do zupełnie małych dzieci bo brak chrztu to coś jednak normalnego. W końcu 1/3 społeczeństwa to nie promil jak w Polsce.
Stygmatyzacja... tu kłania się rola rodziców, to ich wina, to oni stygmatyzują, a dzieci tylko bezwiednie powtarzają co starzy mówią.
Im jestem starszy tym mniej rozumiem kościół (i wiarę w kogokolwiek) wszelkiej maści i tym bardziej widzę jak polski katolicyzm (a właściwie jego wyznawcy) jest płytki i niezwykle fasadowy ograniczający się w większości przypadków do bezrefleksyjnego głoszenia pustych formułek i bezrefleksyjnej celebracji np. komuni
Stygmatyzacja... Mam prawie półroczną córkę i walczę ze sobą, nie chcę jej chrzcić ze względu na moje przekonania, ale tu - w małym środowisku, na prowincji - stygmatyzacja pewnie ma jednak inny wymiar niż np. w Wa-wie. A chrzczenie dla tzw. świętego spokoju to nic innego jak lekcja hipokryzji od małego.
Wspominasz o apostazji: dojrzewa we mnie chęć do niej. Obiecuję często sobie, że jak kiedyś nie wytrzymam tego bogoojczyźnianego klimatu to pierdolnę w stół, zbiorę 2-óch świadków choćby z łapanki i przynajmniej dla biurokratycznej zasady wyjdę z KK. Bo póki co stosuję prywatną formę apostacji czyli po prostu niewiarę
Ps. A u spowiedzi byłem ostatnio 20 lat temu - w grudniu minie okrągła rocznica :) A i wcześniej byłem z góra 5 razy. Od tamtego grudnia nastąpiła u mnie systematyczna droga ku niewierze
-
2012/05/09 11:47:32
Stygmatyzacja?
Może.
Ja takie zabawy przyjmuję jako tradycję i tyle. Bez spinki, bez stresu.
Do piekła za to pójdę? Może i lepiej, towarzystwo bardziej rozrywkowe.
-
2012/05/09 12:21:44
@morys77 - no nie chrzcij nie chrzcij, mój osobisty brat Wysoki trwał w takim postanowieniu, aż dzieciak skończył 4 lata. Złamał się pod wływem łzawych uwag babciusi, pod lekką acz stałą presją małżonki i dzięki liberalnemu księdzu, który ochrzcił małego antychrysta hurtem dorzucając Wysokiemu ślub z dyspensą (kto brał ten wie o co chodzi).
Mamy dzieci w tym samym wieku :-)
Sądzę iż ochrzcimy wkrótce Małego w celu urządzenia porządnej rodzinnej biby, za którą bardzo tęskni korporacyjny.
Bo Panu Bogu to chyba rybka. Moim zdaniem on kocha wszelkie stworzenia, nawet te nieochrzczone (a ponoć ostatnio doktryna kościelna orzekła, że małe nieochrzczone duszyczki nie lądują w otchłani, czyli smutnej części piekła bez mąk ale i bez szans na zbawienie. Od niedawna pobożni ojcowie wysyłają nieochrzczone dzieci do nieba. Jak tak dalej pójdzie to pod koniec XXI w. zrehabilitują czarownice).
-
2012/05/09 12:31:47
"Lekki klaps i brzdąc raptem rozumie, że np nie wolno wkładać druta od kół autka do kontaktu. Szybko je zabezpieczyłam;)"

Tak, jasne, zrozumie... co najwyżej będzie się bał i to bynajmniej nie tylko kontaktu. Super, że potem zabezpieczyłaś kontakty, tylko szkoda, że najpierw uderzyłaś dziecko za coś, co było Twoim niedopatrzeniem. :-/

Różne rzeczy się zdarzają, ale po co się później usprawiedliwiać jak to się dziecku "pozwoliło zrozumieć". :-/
-
2012/05/09 13:20:12
A dyskusję o biciu dzieci to sobie urządzimy wkrótce. Jak Zła się wyspowiada. Ale do tego muszę mieć inny nastrój.
-
2012/05/09 23:06:42
Na mszy komunijnej Młodego ja, mój mąż oraz ojciec jednej z dziewczynek jako jedyni z rodziców nie poszliśmy do komunii ;o) fajnie to wyglądało. Młody poszedł, bo chciał. Obecnie w wieku 14lat zastanawia się nad wypisaniem z lekcji religii. Chodzi, bo jest w planie.Tyle. Z Młodszą (5lat)mam problem czy zapisać ją na religię w przedszkolu(jest dopiero w zerówce) czy nie.I czy pójdzie do komunii. Mój ateistyczny, niewierzący ojciec zmusza mnie wręcz aby poszła gadając własnie o stygmatyzacji.
-
2012/05/10 08:46:03
Religia w przedszkolu, szkole... toż to chore!
Gdzie tu do k-wy nędzy świeckość państwa gwarantowana ponoć konstytucją?
-
2012/05/10 10:03:37
Od konfesjonału przegoniono mnie dwukrotnie - raz w 4. klasie, wmawiając mi, że mam za mało grzechów i mam wrócić po PORZĄDNYM rachunku sumienia. Drugi raz chyba w 5 kl. twierdząc, że dzisiaj jest czwartek, a spowiedź dla 5-klasistów była wczoraj. Głupio mi będzie stanąć przed ołtarzem i w obliczu Boga, w którego wierzę przyrzekać, że będę wychowywać dzieci zgodnie z zaleceniami Kościoła, których często nie popieram.
Trudna kwestia.

-
2012/05/12 14:03:13
hmm... gdyby nie to, że Jedynka ma tyle lat, ile ma, to proponowałabym radę, którą ja dostałam od koleżanki w trakcie przygotowań do ślubu kościelnego: "Kościół to nie jest miejsce na szczerość"
-
2012/05/12 15:08:04
Wybaczcie, ale szczerze mówiąc nie rozumiem tego wszystkiego. Po co te chrzty, komunie i wysyłanie na religię tylko po to, żeby "nie stygmatyzować"? Przecież gdyby nikt tego nie robił na siłę, to niechodzenie na religię czy do komunii by nie było żadną stygmatyzacją, bo powiedzmy 1/3 dzieci by była w takiej samej sytuacji. Ktoś musi zacząć. Ja nie brałam ślubu kościelnego, chociaż naraziłam się na ostracyzm w rodzinie. I nie zamierzam chrzcić, chociaż moja matka na samą myśl dostaje palpitacji serca. Jak dzieciak dorośnie, to zdecyduje. Po co zapisywać nieświadomego człowieka do jakiejś instytucji, zwłaszcza, jak się samemu nie jest do niej przekonanym?
-
2012/05/12 17:55:46
Poza tym dzieci już takie są, że stygmatyzują nie pasujących do tzw. normy, i tak mogą sobie znaleźć inne powody, np. że ktoś jest gruby czy rudy, nosi okulary, bardzo dobrze lub bardzo źle się uczy, nie był na wakacjach za granicą albo nie ma najnowszej gry komputerowej. Nie uchronimy dziecka przed wszystkim.
-
2012/05/13 09:50:17
@baba - masz rację. Jednak dzieci w tej sprawie tez mają głos. A Jedynka kategorycznie zapowiedziała, że do komunii idzie (bo idą wszystkie koleżanki). Zależy jej tak bardzo, że my - wyrodni rodzice - straszylismy ją, że nie pójdzie jak nie będzie chodziła do kościoła. Bo chodzić to jej się za bardzo nie chciało. Cała ta zabawa rozgrywa się o sukienki, bycie w centrum uwagi i prezenty. Oraz "bo wszystkie koleżanki idą".
A to w wieku 8 lat jest argumwnt nie do zbicia.
PS. Byl moment kiedy namawiałam do rezygnacji z pomysłu komunii i posunęłam się do oferowałam materialnych korzyści w postaci ekstra prezentów bez okazji. Nie chciała. A propos, czy ja sie powinnam z tego wyspowiadać?
-
2012/05/13 10:43:44
Czyli inna impreza z sukienką, prezentami i byciem w centrum uwagi odpada? Ciekawe co by było, gdyby jednak nie szły wszystkie koleżanki.
-
2012/05/16 14:21:36
-
2012/05/16 15:01:24
Bardzo słusznie, popieram.
Jak ochłonę z przygotowań - a Fatalna dostaje kota i podnosi mi ciśnienie prawie codziennie - to opiszę i oszacuję tez koszty tej imprezy, zarówno materialne jak i psychiczne. Komunię urządzamy bardzo skromnie (co nie znaczy, że wyjdzie nam tanio).
-
2012/05/17 14:57:41
Zgadzam sie z Babą 84 - to rodzice nakręcają te stygmatyzację. Wszyscy idą? to my jesteśmy wszyscy. A jak sie okazuje - wszyscy macie jakieś wątpliwości.
Zmieniłam wyznanie w wielu 21 lat, decyzja dojrzewała kilka lat, od katolickiego bierzmowania, do którego zmusili mnie rodzice, używając różnych argumentów. Koza została ochrzczona w kościele ewangelickim, gdzie w obecności naszych obu katolickich rodzin braliśmy ślub. Mąż dokonał aktu apostazji przed trzydziestką, żeby uporządkować swój status i nie być fragmentem statystyki.
Koza nie chodzi na religię, ale nie zgłasza zastrzeżeń. (Czasem zostaje na religii w klasie, teoretycznie ma rysować, ale o ile wiem zabiera głos, wykazując się największą wiedzą bibilijną. Ma dużą potrzebę wiary w Boga.) Owszem, ma poczucie, że ominie ja impreza z sukienką, ale na razie przyjęła, że katolicka impreza.
Jeżeli rodzice nie boją się swoich przekonań i dziecko je rozumie -to połowa problemów sama się rozwiązuje. Stygmatyzacja? Chodzałam na religię. A wyzywano mnie od okularnic. Bardzo to przeżywałam, ale okulary i tak musiałam nosić.
-
2012/05/17 21:42:03
Morys, ciekawy link.

A propos woli dzieci w kwestii Komunii jeszcze i jej uszanowania... To też zależy od tego, czy rodzice czują jakąkolwiek identyfikację z tym czy nie. Jeśli są wierzący, chodzą do kościoła, ale nieregularnie, a do komunii ślą dziecko chociaż trochę z przekonania, a trochę z lęku przed stygmatyzacją, to jest coś innego niż posyłanie tylko i wyłącznie z powodu tego lęku, jeśli samemu się człowiek z tym w ogóle nie identyfikuje. Co z tego, że dziecko chce? A gdyby się było akurat z rodziną na kilkuletnim kontrakcie w Izraelu i córka by chciała Bat micwę, bo koleżanki mają, to co? Pewnie reakcja byłaby w stylu: sorry, dziecko, to coś więcej niż impreza, nie należy to do wierzeń naszej rodziny, jak będziesz dorosła to zdecydujesz, ale teraz masz 8 lat i nie wyrażamy na to zgody. Czym taka sytuacja się rożni od chcenia komunii przez dziecko niewierzących niepraktykujących rodziców?

Wybaczcie, może zapowiadam się na wredną zasadnicza matkę.
-
2012/05/18 08:44:01
No to jest nas dwie ;). I nie będę prosić o wybaczenie.
-
2012/05/18 21:05:53
No niewierzący to niekoniecznie. Przynajmniej ja. Dużo racji jest w waszych opiniach. Ja ostatecznie dałam się przekonać, bo za późno było na robienie wielkiego zwrotu. Gdybym kilka at temu zdecydowala o zmianie wyznania lub apostazji to miałabym podstawy, zeby wytłumaczyć Jedynce,że nie pójdzie. Tuż przed bylo zwyczajnie za pozno.
-
2012/06/11 14:38:47
Dżizas (nomen omen), żadnego ślubu kościelnego i żadnego chrzczenia dzieci. Choć oczywiście larum w rodzinie już jest.
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin