Blog > Komentarze do wpisu

Być jak posłanka Pomaska

Pan Duda jest bez wątpienia be. Ale czy Agnieszka Pomaska jest cacy?

Czytałam sobie o tym wczoraj w autobusie w portalu Na temat. Pod artykułem w nowatorskim systemie dodawania komentów pod nazwiskiem (genialne moim zdaniem, zauważyliście, że u Lisa nikt nie pisze "spie..aj dziadu"? Jakoś z własną twarzą obok to nie wypada, nie?) wypowiedziała się sama zainteresowana. 

Cała sprawa bazuje na jednym wielkim nieporozumieniu. Posłanka nie ma urlopu macierzyńskiego. Poseł to funkcja publiczna, nie etat.

Jednak dyskusja o tym, czy daje dobry czy zły przykład trochę mnie poruszyła.

Pod wspomnianym artykułem w "Na temat" sama Pomaska na pytanie, gdzie zostawiła dziecko odpisała "Moje dziecko ma ojca". To bardzo dobrze, że ojciec angażuje się w opiekę i jest to bardzo pozytywny przykład. Co jednak z ojcami, którzy zapieprzają 12 h /24 w korporacji albo na dwóch etatach? Rano na etacie, w nocy na taksówce, albo po południu remontując dachy? Ci nawet gdyby chcieli nie odciążą matki w opiece nad niemowlęciem.

Czy wiecie, że w korporacjji, która szczyci się swoimi wysokimi standardami polityki HR po cichu dyskryminuje się ojca niemowlęcia? Można mu wytknąć, że gorzej pracuje bo niewyspany, za mało skuteczny, bo rozpraszają go emocje związane z urodzeniem dziecka. A nawet jeszcze nie wziął urlopu, który zgodnie z prawem mu przysługuje.

Czy widzieliście artykuł w Wysokich obcasach, pokazujący sylwetki kobiet poszukujących pracy? Na pierwszej stronie matka małego dziecka. Opowiada, że pracodawcy bez żenady wypytują o życie rodzinne a słysząc "dziecko" szybko kończą rozmowę.

Ja sama odbierałam telefony służbowe na dzień przed porodem. Pracowałam w najwyższym stresie a obok leżało 3-miesięczne dziecko. Karmiłam, odkładałam i zapieprzałam dalej. Można rzec, że sama chciałam. Zgodziłam się, nikt mnie nie zmusił. Mogłabym zamknąć się w domu na cały macierzyński a teoretycznie nawet wziąć wychowawczy. Ale nie miałabym w moim zawodzie do czego wracać.

Czy postawa posłanki Pomaskiej jest postępowa czy nie? Pomaga kobietom czy szkodzi? Czy pracodawcy będą oczekiwać więcej a kobiety będą czuły się zobligowane do wykazania swojej dyspozycyjności?

A może nie tyle obowiązkiem ile PRAWEM kobiety powinno być pozostanie przez pierwsze tygodnie życia dziecka tylko matką?

Kobiety są dyskryminowane na rynku pracy z powodu posiadania dzieci. Pchanie ich do roboty, żeby wykazały swoją przydatność za wszelką cenę niczemu nie służy. A na pewno nie służy dzieciom.

Dziś, mając za sobą różne doświadczenia powiedziałabym tak: Chcesz kariery - zrezygnuj z dzieci. One będa pokrzywdzone, a kariera nie do końca udana.

Ja nie mam pełnej satysfakcji ani w pracy ani w macierzyństwie.

Gdybym zaczynała jeszcze raz nie zdecydowałabym się na dzieci. Chociaż kocham je ponad życie. Właśnie dlatego czasami żałuję, że je urodziłam i nie mam czasu być dla nich taką matką na jaką zasługują.

Nie życzę Agnieszce Pomaskiej takich dylematów.

środa, 16 maja 2012, very_bad_mother

Polecane wpisy

Komentarze
2012/05/16 10:42:00
"Dziś, mając za sobą różne doświadczenia powiedziałabym tak: Chcesz kariery - zrezygnuj z dzieci. One będa pokrzywdzone, a kariera nie do końca udana. Ja nie mam pełnej satysfakcji ani w pracy ani w macierzyństwie. Gdybym zaczynała jeszcze raz nie zdecydowałabym się na dzieci."

I co, nie żałowałabyś tego? Podobno na łożu śmierci człowiek raczej nie żałuje, że za mało pracował.
A odwrotny wybór? Czy szczęśliwsze i lepiej przygotowane do życia są dzieci mające stay at home mom? Jakoś wątpię. Poza tym taka opcja wymaga zdania się w 100% na faceta i jego pensję. A jak odejdzie lub coś mu się stanie?
-
2012/05/16 10:58:36
Tak masz rację. Dlatego napisałam, że nie zdecydowałabym się na dzieci. Nie potrafiłabym pozostać na łasce męża.
Zapewne żałowałabym na łożu śmierci.
Ale to moje zdanie i moje doświadczenia. W tej kwestii nie ma dobrych rozwiązań. Przynajmniej dla mnie, w moim zawodzie i z moimi kwalifikacjami.
Wiem, że są osoby, które osiągają zadowalający kompromis. Widzę też ogromną ilość innych, które być może myślą tak jak ja, ale się do tego nie przyznają.
-
2012/05/16 11:23:05
Tak sobie próbowałam przypomnieć trzytygodniową Lilkę... i siebie tyle po porodzie... Ostatnim co było mi w głowie to praca. Tak małe dziecko po prostu potrzebuje matki, tak to natura urządziła i nie ma się co obrażać, to sie nie zmieni. Posłanka Pomaska zostając przyjmując tę funkcję wiedziała na co się decyduje, ja chyba bym tak nie mogła.
Ja się spełniam jako matka, staram się maksymalnie wydłużać czas jaki poświęcam dziecku bo widzę jak to procentuje w jej rozwoju, ale fakt - w pracy mnie to ogranicza: nie zostaję po godzianch choć czasem sytuacja by tego wymagała, nie podejmuję pewnych zleceń bo nie jestem dość dyspozycyjna, nie szukam lepiej płatnej pracy (póki co) bo w obecnej mam doskonałą sytuację jeśli chodzi o godziny pracy i możliwości brania wolnego. To jest jednak koszt, na który kobieta musi byc przygotowana i tego świadoma. Inaczej bedzie nieszczęśliwa. Ja jestem
-
2012/05/16 12:30:26
"Posłanka Pomaska zostając przyjmując tę funkcję wiedziała na co się decyduje, ja chyba bym tak nie mogła"
Posiedzenia sejmu nie odbywają się codziennie więc nie ma chyba co uogólniać powołując się na jej przypadek
Po prostu zjawiła sie na arcyważnym dla PO posiedzeniu, po czym wrócila do domu. A w tym czasie z dzieckiem był jej mąż
-
2012/05/30 21:21:09
pogodzenie macierzyństwa i pracy/kariery (bo nie wszystkie matki robią karierę w pracy) jest trudne dla obu stron, każdy coś traci i matka, i dziecko. Jednak trudno tego uniknąć i nie wiele osób może sobie pozwolić, by matka została z dzieckiem w domu.
Ja szukam pracy już rok i zauważyłam, że gdy pada słowo "dziecko" rozmowa urywa się i mimo pozytywnego przebiegu kończy się negatywnie.
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin