Blog > Komentarze do wpisu

Czas chłodu

Nie stało się nic wielkiego. Nic dramatycznego. Nawet nie bolało.

Pewnego dnia całkiem niedawno obudziłam się i zdałam sobie sprawę, że żyję w fikcji.

W mojej głowie żyły różne projekcje. Np. ja sama. Mój mózg długo nie rejestrował tego co widzi w lustrze. Zatrzymałam w głowie obraz siebie sprzed kilku lat, wysokiej, smukłej, o ładnych rysach lekko wyostrzających się z wiekiem. Ale w końcu spojrzałam i zobaczyłam. Zgarbioną, szarą, z opuchnięta twarzą i rzadkimi, skotłowanymi włosami pełnymi siwych nitek. Płaski tyłek, biust wisi, łydki koloru mielonego mięsa. Połamane paznokcie. Pryszcz na brodzie, wypryski koło nosa. Smierdzę fajkami.

Nic tylko się porzygać.

Projekcja druga. W mojej głowie pozostało przekonanie, że robię wszystko, żeby dobrze wychować córkę. Prawda jest inna. Ledwo znajduję dla niej kilka chwil dziennie. Jeśli już to z moich ust płynie litania napomnień. Zrób, sprawdź, podnieś, spakuj, wynieś, umyj, pisz równo, zabierz to, przynieś tamto. Gdzie jest ta ciepła matka partnerka, którą sobie wyobrażałam?

Nic tylko się porzygać.

Projekcja trzecia. Mam męża. Kochającego, przystojnego, przedsiębiorczego. Możemy o wszystkim pogadać.

Gówno prawda. Mojego męża więcej nie ma niż jest. Rozmawiamy o rachunkach, płytkach, zakupach, śmierdzącym koszu na śmieci. Jesli w ogóle rozmawiamy. Wciąż jeszcze nieźle funkcjonujemy jako firma, której celem jest podnoszenie poziomu życia i hodowanie dzieci. Jako związek przestaliśmy istnieć.

Przestałam widzieć projekcje a dotarło do mnie jak jest naprawdę.

W ten sposób coś się skończyło. Bezpowrotnie.

Nie wiem kim jestem dziś.

Ale ten ktoś jest do dupy. I ma przesrane.

 

środa, 30 maja 2012, very_bad_mother
Tagi: depresja

Polecane wpisy

Komentarze
2012/05/30 14:56:20
Dobrze, że przynajmniej spojrzałas na siebie. Zadbasz trochę o siebie i poczujesz się lepiej.
-
2012/05/30 15:00:29
raczej czas na zmiany...

mówi się, że na nie nigdy nie jest za późno...
-
2012/05/30 18:47:48
Widziałam kobiety, które w takiej fikcji osiadły i od wieeelu lat udają, że im dobrze. I to jest dopiero żałosny widok. Przytomność i szczerość wobec siebie, pozwalające realnie ocenić własne życie są bardzo OK. Bo to jest szansa na pozytywną zmianę.
-
2012/05/31 07:25:16
Pierwszy krok ku lepszemu to zdać sobie sprawę, że jest źle - masz to już za sobą, teraz może byc już tylko lepiej, pod warunkiem, że chcesz zmian.
Trzymam kciuki!
-
2012/05/31 09:26:27
Pozwolę sobie skopiować tu post z pewnego bloga, który nada się akuratnie w tej sytuacji
Mądre to, ale wszystko co mądre jest też trudne w realizacji

Dalajlama zapytany o to, co najbardziej zadziwia Go w ludzkości, odpowiedział: "Człowiek. Poniewaz poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Zyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak na prawdę nie żyjąc
-
2012/05/31 11:00:49
Tak naturalnie, należy zacisnąć zęby wziąc dupę w troki, ogarnąć się, przywitać męża w koronkach, wypucować chatę, zrobić paznokcie, fryzjera i zlikwidować pryszcza.
Tak to tez opisują w mądrych poradnikach i książkach.
Nijak się to ma do rzeczywistości.
ale dzięki anyway...
PS. Dalajlama mnie dobił.
-
2012/05/31 16:46:07
tak to właśnie jest, ja mam podobnie. Wiem że to Cię nie pocieszy, ale powiem Ci że trochę z czasem jest lepiej. Ale nigdy tak samo. Tak czy inaczej trzymaj się:)
-
2012/05/31 17:12:37
zaglądam systematycznie, komentuję rzadko - chyba, że Twój wpis - tak jak ten - jest jakby żywcem wyjęty z mojej głowy; ja jeszcze nie dojrzałam (i być może nigdy nie dojrzeję), żeby coś zmienić, żeby wyjść z związku i nie wrócić, żeby zacząć żyć inaczej; naiwnie wierzę (oszukuję raczej), że przecież kiedyś było dobrze, że przecież kiedyś znowu może być dobrze - będziemy ze sobą rozmawiać, a nie tylko komunikować sobie rzeczy, że będziemy się kochać, a nie uprawiać sporadyczny seks, że będziemy mieć wspólne plany, a nie listę spraw do załatwienia...o naiwności kobieca...
jeszcze trzymam się mojej wizji w głowie, że jestem fajną, młodą dziewczyną, że ogarniam wszystko (a zwłaszcza własne małżeństwo) i nie chcę przyjąć do wiadomości, że jest inaczej; bo jak przyjmę, to rzeczywiście będzie koniec, a tego się po prostu boję...

trzymaj się :)
pozdro ze Szkocji
m.
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin