Blog > Komentarze do wpisu

Zmiany...

Jednak boli.

Po przemyśleniu, boli i to nawet jak cholera.

I to nie problem dzieci. Wiem, że w ich sprawie zrobiłam co mogłam. Po prostu nie da się tak żyć i dobrze ich wychować.

Nie miałam jednej idealnej wizji swojego macierzyństwa, która waląc sie pogrzebała mnie w swoich gruzach. Ale mialam wizję idealnego związku.

I to jego rozpad naprawdę mnie boli.

NIby wszystko jest ok. Ale nie ma w nas siły na nic więcej poza walką o przetrwanie. O przeżycie do następnego dnia. Nie ma leniwych wieczorów z piwem, orzeszkami i nogami zaplątanymi na kanapie. Nie ma spontanicznych wypadów do knajpy. Nie ma rozmów o życiu i celach. Celem jest wstać i się nie przewrócić. Nie pokłócić się karczemnie o byle paproch.

Nie ma sensu zawracać korporacyjnemu głowy o nieodrobione lekcje Jedynki. O małego niejadka. O dodatkowe 2 metry glazury.

W nim nie ma sił, żeby oprócz pracy zajmować się czymkolwiek jeszcze. We mnie nie ma sił, żeby się o niego zatroszczyć. Jest taki chłodny i daleki...

Taki obcy...

Taki sam a jednak inny...

Myślę, że zamknę bloga.

Zabrakło mi autoironii.

W nadmiarze mam tylko łzy a one są takie banalne...

czwartek, 31 maja 2012, very_bad_mother
Tagi: depresja

Polecane wpisy

Komentarze
2012/05/31 12:10:34
Nie załamuj się. W każdym małżeństwie jest w pewnym czasie taki moment. Powinniście sobie usiąść i pogadać. Na chwilę zapomnieć o dzieciach, domu i pracy. My kiedyś też tak mieliśmy.
-
2012/05/31 13:26:03
Nie zamykaj bloga, tak czy inaczej to dobre miejsce do wypłakiwania sie, masz tu wiele osób którzy lubią u Was bywa, a z mezem to jednak moze da sie jakoś naprawić?
-
2012/05/31 14:41:50
VBM - nie będę Ci tu mądrować.Masz klasyczny 100% kryzys w związku i w zyciu. I ja Ci się nie dziwię. Dziecki, praca, dom na głowie, zero wsparcia. I masz rację, że zwróciłaś uwagę na siebie. Dbaj o siebie, bardzo Cię proszę. Bądź dobra dla siebie. I jakkolwiek jestem obcą osobą przesyłam Ci wiadro mocy i rozumiem Cię naprawdę.
-
2012/05/31 18:14:43
Kochana (wybacz ten brak dystansu, ale bardzo Cię polubiłam)!
Przesyłam całe tabuny myśli serdecznych i promieni słonecznych z nutkami optymizmu. Może nie powinnam, ale tak sobie myślę, że może czas wyrzucić wszystko z siebie (swoje wizje, projekcje, schematy działań i myślenia, listy życzeń), zrobić pustkę i zacząć ją od nowa zapełniać. Jutro dzień dziecka. I moim zdaniem wielka mądrość kryje się w zdaniu by stać się jak dziecko - istotą nienaznaczoną schematami, uprzedzeniami, wyobrażeniami.
wejść do piaskownicy jaką są kolejne dni życia z ufnością i ciekawością, bez regułek przyfastrygowanych gdzieś z tyłu głowy, że "powinnaś być taka, siaka, owaka; że to tamto i siamto".
A co stoi na przeszkodzie by na powrót chociażby dziś wieczorem splątać sobie swoje kopytka z mężowskimi na kanapie?
A może nie trzeba trzymać się kurczowo tej wizji tylko otworzyć się na nowe ...?
Może nie powinnam...
ale napisałam
ściskam serdecznie i ciepło
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin