Kategorie: Wszystkie | Ciąża | Małżeństwo | Rodzicielstwo | kariera
RSS

Rodzicielstwo

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Wyjazd na długi weekend celem relaksu oznacza m.in.:

- 5 godzin w aucie na jednym półdupku między fotelikiem małego a wszchobecnymi kolanami dużej (w sumie 10 h bo w te i z powrotem)

- upojny wieczór niedzielny spędzony na myciu wanny (bo przed wyjazdem nie chciała się umyć sama), myciu kibli (jakoś smierdzą po 4 dniach nieużywania), kąpaniu i usypianiu dzieci, segregowaniu prania i nerwowym obgryzaniu paznokci przed nadchodzącym poniedziałkiem, który upłynie na: pracy, segregowaniu prania, wieszaniu, odkurzaniu, zakupach, gotowaniu (bo pusto w lodówce), myciu podłogi, zabawianiu znudzonego potomka i przepędzaniu dużej z aktualnie odkurzanego kąta w inny kąt.

Zawsze wracam urąbana a doprowadzanie chałupy do stanu używalności po pakowaniu przedwyjazdowym i rozpakowywaniu powyjazdowym doprowadza mnie do rozpaczy.

Chyba już lepiej siedzieć na dupie.

Atrakcje wyjazdowe pominę milczeniem (np. to, że Mały chyba od nadmiaru emocji odmówił przyjmowania żarcia. Spędziłam upojny czas latając z butelką, która wciąż od nowa musiałam podgrzewać i usiłując wlać w niego chociaż kroplę mleka).

Ponadto tytuł bloga stracił częściowo sens.

Jestem wciąż złą matką. Żoną jestem już tylko formalnie. Kochanką przestałam być dawno temu.

Zamierzam skasować bloga i przenieść się pod inny adres, gdzie nie będzie już ani ciekawie ani ironicznie ani śmiesznie. Nikogo zatem nie namawiam do podążania. Ewentualnym niezdrowo zainteresowanym mogę podać nowy adres na maila.

See you.

 

13:39, very_bad_mother , Rodzicielstwo
Link Komentarze (29) »
poniedziałek, 04 czerwca 2012

Znalezione tutaj: Wysokie obcasy. Kobieta w pracy.

Za tą samą pracę kobieta dostaje o 20% mniej pieniędzy niż mężczyzna. Główną przyczyną są dzieci. Oraz brak żłobków i przedszkoli. Oraz polskie kołtuństwo i brutalny patriarchat kryjące się za hasłem "tradycjonalizm".

Z artykułu:

"Kim jest twoja mama?

- Podział obowiązków w związku bardzo wpływa na pracę - zauważa dr Lusińska. - Tu równowagi nie osiągniemy jeszcze długo. Kobiety ciągle wycofują się z rynku pracy, a mężczyźni z opieki nad dzieckiem. Gdy potem staje się przed decyzją, czy kobieta ma wrócić do pracy, czy zostać z dzieckiem w domu, łatwo ją podjąć. Uzasadnia się ją tym, że dzieci wolą mamę, ale przede wszystkim zarobkami. A w Polsce rzeczywiście bywa tak, że koszty opieki nad dzieckiem nawet przewyższają zarobki matki. Dla rodziny rachunek jest wtedy prosty - taniej wychodzi, gdy kobieta zostanie w domu - dodaje dr Lusińska.

To jednak rachunek krótkowzroczny. Bo im dłużej kobieta zostaje w domu, im więcej przepracuje na część etatu, tym mniej zarabia. A potem ma niższą emeryturę.

Jednak praca kobiet przecież to nie tylko kwestia pieniędzy. - Tu ważny jest także prestiż - tłumaczy Alicja Moszyńska. - Co się stanie, gdy jej dziecko ktoś zapyta, kim jest twoja mama, a ono nie będzie w stanie odpowiedzieć, bo jego mama po prostu siedzi w domu? Jak taka kobieta będzie się czuła?"

Ja i tak nie jestem w stanie wyjaśnić córce kim jest specjalista public relations. Ponadto, mając w pamięci wysokość przelewu z pensją, od trzech dni gapię się jak sroka w gnat na śliczne zamszowe pantofle na mango.com.

I nie mogę kliknąć ADD TO BAG...


 

Tagi: praca
12:33, very_bad_mother , Rodzicielstwo
Link Komentarze (2) »
środa, 16 maja 2012

Pan Duda jest bez wątpienia be. Ale czy Agnieszka Pomaska jest cacy?

Czytałam sobie o tym wczoraj w autobusie w portalu Na temat. Pod artykułem w nowatorskim systemie dodawania komentów pod nazwiskiem (genialne moim zdaniem, zauważyliście, że u Lisa nikt nie pisze "spie..aj dziadu"? Jakoś z własną twarzą obok to nie wypada, nie?) wypowiedziała się sama zainteresowana. 

Cała sprawa bazuje na jednym wielkim nieporozumieniu. Posłanka nie ma urlopu macierzyńskiego. Poseł to funkcja publiczna, nie etat.

Jednak dyskusja o tym, czy daje dobry czy zły przykład trochę mnie poruszyła.

Pod wspomnianym artykułem w "Na temat" sama Pomaska na pytanie, gdzie zostawiła dziecko odpisała "Moje dziecko ma ojca". To bardzo dobrze, że ojciec angażuje się w opiekę i jest to bardzo pozytywny przykład. Co jednak z ojcami, którzy zapieprzają 12 h /24 w korporacji albo na dwóch etatach? Rano na etacie, w nocy na taksówce, albo po południu remontując dachy? Ci nawet gdyby chcieli nie odciążą matki w opiece nad niemowlęciem.

Czy wiecie, że w korporacjji, która szczyci się swoimi wysokimi standardami polityki HR po cichu dyskryminuje się ojca niemowlęcia? Można mu wytknąć, że gorzej pracuje bo niewyspany, za mało skuteczny, bo rozpraszają go emocje związane z urodzeniem dziecka. A nawet jeszcze nie wziął urlopu, który zgodnie z prawem mu przysługuje.

Czy widzieliście artykuł w Wysokich obcasach, pokazujący sylwetki kobiet poszukujących pracy? Na pierwszej stronie matka małego dziecka. Opowiada, że pracodawcy bez żenady wypytują o życie rodzinne a słysząc "dziecko" szybko kończą rozmowę.

Ja sama odbierałam telefony służbowe na dzień przed porodem. Pracowałam w najwyższym stresie a obok leżało 3-miesięczne dziecko. Karmiłam, odkładałam i zapieprzałam dalej. Można rzec, że sama chciałam. Zgodziłam się, nikt mnie nie zmusił. Mogłabym zamknąć się w domu na cały macierzyński a teoretycznie nawet wziąć wychowawczy. Ale nie miałabym w moim zawodzie do czego wracać.

Czy postawa posłanki Pomaskiej jest postępowa czy nie? Pomaga kobietom czy szkodzi? Czy pracodawcy będą oczekiwać więcej a kobiety będą czuły się zobligowane do wykazania swojej dyspozycyjności?

A może nie tyle obowiązkiem ile PRAWEM kobiety powinno być pozostanie przez pierwsze tygodnie życia dziecka tylko matką?

Kobiety są dyskryminowane na rynku pracy z powodu posiadania dzieci. Pchanie ich do roboty, żeby wykazały swoją przydatność za wszelką cenę niczemu nie służy. A na pewno nie służy dzieciom.

Dziś, mając za sobą różne doświadczenia powiedziałabym tak: Chcesz kariery - zrezygnuj z dzieci. One będa pokrzywdzone, a kariera nie do końca udana.

Ja nie mam pełnej satysfakcji ani w pracy ani w macierzyństwie.

Gdybym zaczynała jeszcze raz nie zdecydowałabym się na dzieci. Chociaż kocham je ponad życie. Właśnie dlatego czasami żałuję, że je urodziłam i nie mam czasu być dla nich taką matką na jaką zasługują.

Nie życzę Agnieszce Pomaskiej takich dylematów.

środa, 09 maja 2012

Pracuję Ci ja jak mróweczka (głównie nad zlecaniem remontów na oferii) a tu patrzę a na gazeta.pl takie cudo. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11685440,_TP___Najpierw_komunia__potem_spowiedz__Traumatyczne.html

Rany, serio? Ale tak serio serio?

A może przyszłoby Wam do łba pobożni ojcowie, że indoktrynacja od 4 roku życia w przedszkolu to za wcześnie? Że siostrzyczka opowiadająca 5 -latkom o piekle, do którego zostaną zesłane za kradzież cukierka (w tej dziedzinie Jedynka jest recydywistką) to przesada? Że to kaleczy dzieciom psychikę? A temat "męczennicy" w pierwszej klasie? Sw. Sebastian nadziany jak jeż strzałami i jakaś tam inna mizoginka upieczona na ruszcie? A nawet w epatującej krwią telewizji mają specjalne oznaczenia i jednak rzeźnię puszczają trochę poźniej niż o 15.00.

Jako średnio zaangażowani katolicy jesteśmy naprawdę w trudnej sytuacji.

Ja osobiście byłam przeciwna posłaniu naszego dziecka do komunii.

Coraz mniej wierzący korporacyjny (Pan Bóg go zawiódł - ile razy poszedł do kościoła to następnego dnia miał przerypane, pech za pechem, a że na Hioba toon nie wygląda więc się trochę obraził na Wszechmogącego) zdecydował, że komunia będzie, coby nie stygmatyzować dzieciaka.

No i od tygodnia robimy ten cholerny rachunek sumienia. Jedynka jako trudne dziecko, bez przerwy sztorcowane przez złych rodziców doskonale wie jakie przewinienia musi zeznać. Zatem uzywa rozumu. Mieści się w kategorii.

Co nie umniejsza jej stresu.

I mojego też. Przecież ja tez się będę musiała przed tym wydarzeniem wyspowiadać.

Ciekawa jestem co powie duchowa władza na moje grzechy.

O ile zdecyduję się je szczerze wyznać, gdyż raczej skłaniam się ku wykonaniu rzetelnej spowiedzi we własnym sumieniu, które nie tylko gryzie ale szarpie mnie dotkliwie za każdym razem kiedy popełnię wykroczenie przeciwko własnym zasadom. Tym samym pokutę odbywam dzięki samoudręczeniu zanim nawet zdążę pomyśleć, że mogłabym powierzyć swoje grzechy mrokom konfesjonału. Co więcej, sama sobie nie odpuszczam tak łatwo. Żeby tam 10 zdrowasiek i po problemie? O nie. Moje prywatne piekiełko smaży o wiele dłużej.

Może dlatego nie mam potrzeby spowiedzi.

Tym bardziej, że niestety definicje nam się z władzą kościelna trochę rozjeżdżają. Dla mnie leżenie w ogródku zamiast wdychania kadzidła w niedzielę nie bardzo jest grzechem. Za to przylanie córce jest grzechem ciężkim w moim mniemaniu a to z kolei kościół uważa za słuszną metodę wychowawczą.

Chyba wreszcie przyjdzie pora szczerze zmierzyć się z tym dysonansem i podjąć odważną decyzję o zmianie wyznania, apostazji lub większym zaangażowaniu.

Ale to może po komunii Małego.

Żeby dziecka nie stygmatyzować.

środa, 25 stycznia 2012

Nasz związek z KM jest idyllicznie piękny pod warunkiem, że:

- dzieci są zdrowe

- dzieci nie płaczą

- dzieci nie chodzą w nocy po domu

- Zła akurat nie sprząta (patrz poprzedni wpis)

- KM nie jest w konflikcie z szefem

- nie jest to okres rozliczania podatków

O dziwo zdarza się, że kilka powyższych okoliczności zachodzi jednocześnie (wszystkie razem to chyba nigdy). Żeby zatem uniknąć karczemnych awantur zakończonych groźbami wystosowania odpowiednich dokumentów do wydziału rodzinnego sądu okręgowego staramy się bardzo by przynajmniej dzieci nie szkodziły nam w byciu udanym małżenstwem.

Dzieci jednakowoż nie chcą współpracować.

Czy ktoś wie może, dlaczego syn nasz, podczas weekendowej podróży będący dzieckiem IDEALNYM (to trzeba napisać dużymi literami, bo on przez trzy doby nawet nie miauknął) w domu od godziny 17.00 do 23.00 rozpaczliwie ryczy?

Co miał w sobie hotelowy pokój, że pozwalał spać w nocy po 4-5 godzin? Czy to hałas i piski na basenie działały na niego tak kojąco podczas dziennych drzemek? Czy karmienie co 3 godziny zamiast na żądanie tak dobrze regulowało mu system trawienny? Czy ma tak głęboko w tyłeczku rodzicielstwo bliskości, że kiedy matka hulająca w bąbelkach spa i na saunie odpuściła mu nieustanne lulanie to poczuł się wolny i zrelaksowany?

A może on po prostu lubi podróże i siedzenie w domu go irytuje? Czy też denerwujemy go sami naszym zdenerwowaniem, że płacze? Czy może zgodnie z zaleceniami doktora Spocka należy go raz dziennie przewieźć z 1,5 godziny samochodem?

Gubię się w domysłach. Samotnie, gdyż z Korporacyjnym chwilowo nie rozmawiamy. Sytuacja nie spełnia warunków brzegowych.

Please help.

14:26, very_bad_mother , Rodzicielstwo
Link Komentarze (10) »
piątek, 13 stycznia 2012

Nie pisałam, bo nie było na co narzekać. A jak wiadomo tylko bad news is a good news.

Ostatnio dużo spałam i późno wstawałam a potem jakoś nagle robił się wieczór i kolejny dzień można było odkreślić.

Nie przeszło mi całkiem rwanie na wolność ale przed nowym rokiem wybyłam z domu na dłużej jeszcze dwa razy. Zaliczyłam dwa przyjęcia wigilijne, upewniłam się, że świat o mnie nie zapomniał, wkurzyłam co poniektóre żeńskie istoty brakiem macierzyńskich stygmatów w postaci otłuszczonej dupy i wydałam kupę forsy w Zarze i Mango na wyprzedażach. Korporacyjny w tym czasie dzielnie trenował podwójne rodzicielstwo.

Dziś jednak moje domostwo nawiedziła mała plaga w postaci koleżanek Jedynki. I to wyrwało mnie z różowej waty samozadowolenia. 

Jedynka jest dość ładna, bardzo zgrabna, bardzo wysoka, bardzo wysportowana i całkiem bardzo roztrzepana i trochę tępa.

Nie zrozumcie mnie źle. Ja kocham to dziwne, wiecznie rozczochrane, całkowcie niepodobne do mnie stworzenie. Ale to nie zmienia faktu, że odmienność córki wymaga ode mnie sporego wysiłku, żeby ją zrozumieć.

Wychowywanie Jedynki przypomina walenie głową w ścianę. Wiem, że wielu rodziców odnosi takie wrażenie w stosunku do swoich urodzonych o czasie i naturalnie dzieci. Upór, krnąbrność, niedbalstwo, lenistwo - sama to przejawiałam od podstawówki. Moja Fatalna matka osiwiała głownie przeze mnie. Ale jednocześnie byłam inteligentna, oczytana, z bujną wyobraźnią i wchłaniałam wiedzę jak gąbka.

Moja córka jest całkowicie odporna na wiedzę. Przejawia cechy dyslektyczne. Ma zaburzoną lateralizację, problemy z koncentracją, późno zaczęła mówić, długo uczyła się czytać.

Konsultacje z ekspertami wykazywały zawsze nieprawidłowy rozwój motoryki małej.

Te wszystkie objawy są wymieniane przez przeciwników cesarskiego cięcia "na zimno" jako konsekwencje takiego porodu.

I chociaż z pewnością zaraz odezwie się wiele matek dzieci z cesarki, które są błyskotliwe, artystycznie uzdolnione, czytały w wieku 3 lat a mówiły od 6 miesiąca, to ja już zawsze będę walczyć z poczuciem winy, że wtedy się na to zdecydowałam.

Skończył się semestr, odebrałam ocenę i jest znowu to samo. Przyrzekałam sobie, że będę z nią więcej pracować, ale jej opór i moje własne lenistwo jakoś nam tu zawsze zawadzają.

A Fatalna nie przestaje wieszczyć Armaggedonu zepsucia i prożności w stylu Disney XD.

I ja też się tego obawiam.

Tagi: wychowanie
12:59, very_bad_mother , Rodzicielstwo
Link Komentarze (8) »
czwartek, 22 grudnia 2011

Czy to nie paradoks, że ciąże mi nie szkodzą, rodzę bez trudu a wychowywać nie potrafię?

Mały fajny był. Jak jadł i spał. Skończył miesiąc i zaczął marudzić a mi jak za dotknięciem magicznej róźdżki skończyła się cierpliwość. Czyli nie było jej zbyt wiele.

Dzisiaj w uspokajaniu marudnego niemowlaka pobiła mnie na głowę 8-latka.

Przez pół godziny w kółko śpiewała "poszła karolinka do gogolina" bujając leżaczkiem.

Ja bym ocipiała po 5 minutach.

Jak dotrzeć do ukrytych pokładów macierzyństwa? Są tam one w ogóle gdzieś we mnie?

Czy jestem jak Paris Hilton i jej pieski? Chcę mieć ale szybko mi się nudzą?

Tagi: matka
13:18, very_bad_mother , Rodzicielstwo
Link Komentarze (15) »
wtorek, 20 grudnia 2011

Wasze komentarze do poprzedniego wpisu mnie zmobilizowały.

Zwiałam.

Spędziłam dziś prawie cały dzień w pracy. Nie spieszyłam się z powrotem, chociaż koleżanki popatrywały z lekkim zdumieniem. "Ty jeszcze tutaj??? Leć do domu, Mały czeka".

Nie czekał.

Spał obok tatusia dogorywającego na kanapie w rozciągniętych dresach.

"Ledwie go uspałem" - wysapał widząc mnie małżonek.

Mały był nakarmiony.

Przewinięty.

Może nakryty o jednym kocykiem za dużo.

W zlewie piętrzyły się naczynia zbierane od śniadania. W pralce gniło pranie czekające na rozwieszenie od poprzedniego wieczoru.

Ale to nic.

Znowu poczułam smak życia.

PS. Korporacyjny na tę okazję przygotował sobie stosik zaległej prasy do przejrzenia. Czy muszę dodawać, że ledwie go tknął? Za to przekonał się, że noszenie 4 kg przez cale przedpołudnie męczy biceps bardziej niż machanie hantlem na siłowni ;-)

Tagi: ojciec
19:44, very_bad_mother , Rodzicielstwo
Link Komentarze (8) »
sobota, 17 grudnia 2011

W ostatnich miesiącach dużo słyszałam o mądrości matki natury. I nie wnikam tu w kwestie światopoglądu - dla mnie to matka natura, dla innego Bóg, Gaja, Ctulhu czy inna personifikacja.

Bo matka natura tak sprytnie to urządziła - rodzi się dziecko, 33 cm obwodu głowki, a w 3 tygodnie później wszystko wraca do normy. Biust 75A nagle zaczyna produkować rzekę mleka (co prawda z tych gabarytów dystrybucja jest dość skomplikowana, ale możliwa). A wiecie, że 80% dzieci jest bezpośrednio po urodzeniu łudząco podobnych do ojców? Jak twierdziła moja położna to też mechanizm naturalny, żeby jaskiniowiec potomka nie wyrzucił w krzaki.

Ale w dzisiejszych czasach cuda matki natury nie zawsze się sprawdzają.

Matki zostały idealnie zaprojektowane, żeby spełniać potrzeby niemowląt. Czyli zostały do malutkich dzieci przykute jak łańcuchem. Matka, która nie zdecyduje się podać dziecku mleka modyfikowanego, może najwyżej wyjść na godzinę do dentysty. Wszędzie indziej musi wlec dzieciaka, co w sezonie szalejących wirusów mo ze wzbudzać lekki opór.

Ojciec jaskiniowiec musiał być wolny, żeby polować. Dzisiaj facet nie poluje, za to w sobotni wieczór może wyskoczyć na balangę.

Tak, jestem zla, bo Korporacyjny wybył i wróci skuty nad ranem. Służbowo i dla wyższych celów of course.

A mnie się trafiło tylko wyjście na szkolną wigilię. Spragniona kontaktów interpersonalnych przyjęłam to z zachwytem i odstawiłam się na tę okazję jak stróż na Boże Ciało.

Jestem żałosna.

Czy jestem złą matką, skoro po 4 tygodniach zaczynam się dusić w domu?

Tagi: matka
19:27, very_bad_mother , Rodzicielstwo
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 05 grudnia 2011

Zapewne stałych czytelników to nie zdziwi - nie było żadnego magicznego zalewu emocji przy pierwszym kontakcie z moim nowym dzieckiem. Włączył mi się za to kontakt z rzeczywistością, nabrałam chęci do rozmowy, więc podjęłam konwersację z opatrującą doktorką, upierdliwie dopytując się o obrażenia, procedury, relacjonując poprzedni poród itp. Dziecko sobie leżało, miało ręce nogi i po pięć palców (to sprawdziłam, bo w rodzinie były przypadki polidaktylii) no to mu nie zawracałam głowy.

Ktoś inny za to przeżywał zauroczenie życia.

Korporacyjny, który do wspólnego porodu podchodził z wielką rezerwą i niechcący wpadł jak śliwka w kompot.

Przez dwie godziny obserwacji na sali porodowej nie odrywał oczu i rąk od dziecka.

Byłam gotowa na jego wyprowadzkę z naszej sypialni, gdzie stanęło łóżeczko. Zawsze miał lekki sen, obudzony z trudem się usypiał, cierpiał na syndrom "trzeciej nad ranem". Kiedyś z trudem znosił płacze Jedynki.

Tymczasem kiedy budzi mnie postękiwanie Małego, z owiniętego kołdrą kokonu obok dobiega bełkotliwe "pomóc ci?". Kąpanie wprawia ojca w ekstazę. Obsikiwanie ojca jest przymowane z zachwytem. Korporacyjny ma osobne dżinsy i koszulkę po domu do noszenia Małego. Nielicznych odwiedzających pilnuje jak sęp padliny i w pierwszej kolejności wymownie wskazuje im łazienkę. W ktorej wyłożył antybakteryjne mydła. Z oburzeniem sarka na swojego kumpla sąsiada, który (jak się dowiedziałam po fakcie) od kilku miesięcy obrzydzał mu udział w porodzie.

I tak oto objawiła mi się nieoczekiwana korzyść z porodu siłami natury. W Korporacyjnym w punkcie zero obudził się instynkt ojcowski. I chociaż obserwuję zjawisko podejrzliwie i z rezerwą, to ono nadal trwa.

Tagi: ojciec poród
11:16, very_bad_mother , Rodzicielstwo
Link Komentarze (10) »
 
1 , 2 , 3 , 4
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin